Fajna robota cz.1


1.

To był zwyczajny dzień taki sam jak wczoraj i tydzień do tyłu. Marne grosze w portfelu i pustka w głowie. Brak konkretnego pomysłu jak zmienić ten zabójczy duet przygnębiał mnie jeszcze bardziej. Za nie szczelnym oknem taniej czynszowej kamienic istniał świat jakiś świat . Może i bardziej przyjazny niż miejsce w którym teraz tkwiłem . Ale dzisiaj postanowiłem dać sobie z nim spokój . Jutro ważny dzień kręciło się w mojej głowie bez dokładnego planu nowe otwarcie .Zmęczenie opadało na moje powieki , nic nie znaczącym domknięciem by już po chwili mocnym odbiciem wrócić myślą niespokojną. I stanąć w szerokim rozkroku nad pustka w mojej głowie

To uczucie dopada mnie i gra w głowie , gra na całego jak zacięta płyta. Trzyma mocno jak więźnia , któremu jeszcze nie wolno z tond odejść. Znalazłem się w jakimś cholernym imadle które powoli i nieubłaganie zaczyna mnie ściskać. Tkwię bezradny , sparaliżowany kompletnie otumaniony jedną myślą , jak je poluzować chociaż na małą chwilę . Gdybym to pojął może wtedy życie pozwoliło by mi złapać kolejny głęboki oddech, zdejmując na moment swoją ciężką nogę z gardła. Dając człowiekowi przez chwilę pooddychać normalnością .

Siedząc przy stole poczuł że ma kłopoty i postanowił coś z tym zrobić.

Nalał sobie do szklanki taniego wina , i wypił jednym haustem .Potarł wierzchem dłoni zarośniętą twarz , a potem nalał druga szklankę i znowu wypił . Na stole leżała pognieciona paczka fajek, trochę wilgotna . To ten dzisiejszy spacer po parku dopadł go deszcz kiedy siedział na ławce . Wtedy nie specjalnie mu to przeszkadzało ale papierosy zamokły głupia sprawa niedopuszczalna lekkomyślność.

Zdecydowanym ruchem wyciągnął pierwszego z brzegu. Przez krótką chwilę obracał go w palcach jakby badał czy przez to dzisiejsze zamoknięcie w parku w ogóle da się odpalić . Uznał że tak i włożył papierosa do ust. Kolejna krótka myśl małe zastanowienie czym to odpalić , i gdzie teraz leżą zapałki ? . Nie trwało to długo , podnosząc się z krzesła zobaczył kątem oka że na lodówce leżała popielniczka a w nich pudełko zapałek. Wstał zmęczonym krokiem ruszył w jej stronę.

Po chwili w półmroku słabo oświetlonego pomieszczenia błysnął jaskrawy płomień zapałki przypalający koniec lekko wilgotnego papierosa. Mocno się zaciągnął raz potem drugi . Wypuszczając powoli wielkie kłęby dymu i nagle syknął
Kurrrwaaa!
Dopalająca się koniuszek zapałki sparzył mu palce. Szybko odrzucił ją do popielniczki zmieszany swoim bolesnym przeoczeniem. Znowu się zaciągnął i pewna namiastka spokoju wróciła do niego. Rozsiadł się z popielniczka przy stole siedział tak i palił , a bolące pokurczone myśli jakby trochę zgubiły drogę do jego głowy w oparach papierosowego dymu .

Jutro będzie człowieku lepiej coś się zmieni ,na pewno się zmieni bo potrzebujesz zmiany , pomyślał potem wypił kolejną szklankę taniego wina.
Ciężko zakrapiany wieczór i natłok myśli wszystko to cisnęło Igora do łóżko jak szmacianą lalkę .Legł bezwładny niczym worek kartofli .Nie pamiętał jak zasnął , kiedy zgasło światło i czy w ogóle było zapalone . CDN.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Judyta cz.1

Fajna robota cz.2

Przeznaczenie cz.2